Sponsorzy:
Z piekła do nieba:


W słoneczne sobotnie popołudnie na boisko w Rypinie wybiegły jedenastki Lecha oraz Piasta Kobylin. Spotkanie lepiej zaczęło się dla gospodarzy, którzy od pierwszych minut rzucili się do ataku. Już w czwartej minucie dał o sobie znać duet Ślifirczyk-Bojas, jednak strzał głową tego drugiego z 5 metrów przeleciał nad poprzeczką. Chwilę później ponownie nasz najskuteczniejszy napastnik nie wykorzystał stuprocentowej sytuacji. Po kwadransie gry przy ulicy Sportowej powinno byc już 2-0. W szesnastej minucie do głosu doszli goście, jednak strzał z dystansu pomocnika przyjezdnych wpadł wprost w ręce Winieckiego. Cztery minuty później Bojas zagrywał do Ślifirczyka, ale uderzenie Łukasza zablokował defensor Piasta. W 24 minucie na trybunach zapanowała konsternacja. Goście wykonywali rzut wolny z połowy boiska. Piłkarz Piasta zacentrował futbolówkę w pole karne Lecha, a na nasze nieszczęście Dariusz Koprowski skierował ją do własnej bramki. Gol ten źle wpłynął na dalszą grę rypinian, nie atakowali już z takim animuszem, jak robili to na początku meczu. W 36 minucie próbował Tarnowski, ale jego strzał z 30 metrów przeleciał nad bramką. Przed przerwą swojej szansy poszukał jeszcze Ślifirczyk, jednak jego strzał był zbyt lekki. Do przerwy prowadzili goście i to oni schodzili w lepszych nastrojach do szatni.

W przerwie meczu trener Suchomski musial mocno wstrząsnąć szatnią, ponieważ w drugiej części Lechici przypominali zespół z jesieni, który bez największych problemów pokonywał kolejnych rywali. Zanim jednak nastapiło wielkie strzelanie, w miejsce Gajkowskiego pojawił się Lewandowski. Druga połowa przebiegała już pod dyktando gospodarzy. Pierwsze trzynaście minut jeszcze gola nie przyniosło. Wszystko zaczęło się w 58 minucie, duet Ślifirczyk-Bojas rozmontował defensywę gości, a drugi z nich plasowanym strzałem przy słupku doprowadził do remisu. 120 sekund później było już 2-1. W głębi pola piłkę wyłuskał Ślifirczyk, zgubił dwóch rywali i fantastycznym strzałem w samo okienko wyprowadził nas na prowadzenie. Nie minęła kolejna minuta, a nieporozumienie defensorów Piasta wykorzystał Bojas, który pewnym uderzeniem zdobył swoją drugą bramkę. Chwilę później z 30 metrów strzelal Tarnowski, ale piłka przeleciała obok słupka. W 68 minucie boisko opuścił żegnany brawami Bojas, a w jego miejsce trener desygnował do gry Tabaczyńskiego. Tuż po wejściu Paweł mógł wpisać się na listę strzelców, jednak trafił w słupek. W 71 minucie na strzał z dystansu zdecydował się Tarnowski. Zrobił to na tyle skutecznie, że piłka znalazła drogę do bramki i rypinianie prowadzili 4-1. Tuż przed końcowym gwizdkiem kolejną sytuację mial Tabaczyński, jednak w sytuacji sam na sam trafił w bramkarza Piasta. Do końcowego gwizdka Lechici kontrolowali grę, rozgrywając piłkę w środku pola. Przyjezdni po przerwie ani razu poważnie nie zagrozili bramce Winieckiego. Tak więc lider tabeli po doskonałej drugiej polowie pokonał zespół z Kobylina 4-1 i dopisał do swojego konta trzy oczka.



Lech Rypin 4-1 Piast Kobylin

Jakub Bojas 58', 61', Łukasz Ślifirczyk 60', Marcin Tarnowski 71' - Dariusz Koprowski 24' (s)

 

Skład Lecha:

Winiecki - Bojaruniec, Koprowski, Żurowski, Baranowski (70' Fredyk), Gajkowski (46' Lewandowski), Grube, Tarnowski, Paczkowski, Bojas (64' Tabaczyński), Ślifirczyk (żk)(76' Moszczyński)

 

Skład Piasta:

Sadowski - Biernat, Kendzia, Kaczmarek, Kaźmierczak (85' Frąckowiak), Rusek, Sobczak (żk)(64' Kubiak), Kurzawa, Pospiech, Rejek, Borowczyk

Inne newsy: