Sponsorzy:
Kadra
Terminarz
Tabela
1. Unia Solec Kujawski74
2. Kujawianka Izbica Kujawska73
3. Pogoń Mogilno66
4. Lech Rypin63
5. Start Warlubie60
6. Chełminianka Chełmno58
7. Orlęta Aleksandrów Kujawski58
8. Cuiavia Inowrocław55
9. Legia Chełmża53
10. Sparta Brodnica50
11. Wisła Nowe49
12. Naprzód Jabłonowo Pomorskie46
13. Unia Janikowo45
14. Notecianka Pakość35
15. Łokietek Brześć Kujawski33
16. Gopło Kruszwica24
17. Piast Złotniki Kujawskie17
18. Sadownik Waganiec6
Nieudany początek wiosny:


     Mecz na szczycie dla Sparty. W rozegranym dziś meczu 17 kolejki czwartej ligi kujawsko – pomorskiej brodniczanie po golu Borysa Modrackiego pokonali 1:0 rypińskiego Lecha. Skromne zwycięstwo podopiecznych Dariusza Koprowskiego umocniło drużynę z grodu znad Drwęcy na fotelu lidera rozgrywek.

 

     Konfrontacja lidera z trzecią drużyną w tabeli bez dwóch zdań była hitem pierwszej marcowej kolejki spotkań IV ligi kujawsko – pomorskiej. Niezwykle istotny dla dalszych losów rywalizacji o promocję do wyższej klasy rozgrywkowej mecz ściągnął na Stadion Miejski większą niż zazwyczaj grupę sympatyków Lecha. Na trybunach pojawili się także, w pokaźnej trzeba przyznać liczbie kibice Sparty, wspierani dodatkowo zaprzyjaźnioną z nimi grupą fanów Legii Chełmża.

 

Spotkanie lepiej rozpoczęli gospodarze. Podopieczni trenera Macieja Grzybowskiego już w pierwszej minucie gry stanęli przed niezłą szansą na uzyskanie prowadzenia. Strzał Radosława Gajkowskiego z rzutu wolnego bez większych problemów wybronił brodnicki golkiper Mateusz Kępka.

 

Goście pod polem karnym debiutującego w koszulce Lecha Mateusza Ambrochowicza po raz pierwszy zjawili się w 10 minucie spotkania. Wtedy to płaskim strzałem popisał się Daniel Katerla. Na szczęście na posterunku był nasz bramkarz, który zażegnał niebezpieczeństwo.

 

Naprawdę groźnie pod bramką Lecha zrobiło się pięć minut później. Prawą stroną boiska przedarł się były Lechita Mariusz Śnieć, który po chwili zacentrował futbolówkę w pole karne wprost na głowę dobrze ustawionego Mateusza Prylewskiego. Gracz Sparty błyskawicznie złożył się do strzału. Zrobił to jednak na tyle nieprecyzyjnie, że piłka w bezpiecznej dla Ambrochowicza odległości minęła słupek jego bramki.

 

Akcja z 15 minuty była zapowiedzią zmian na murawie. O ile przez pierwszy kwadrans to raczej Lechici próbowali kreować grę, to od tej chwili inicjatywę powoli zaczęli przejmować piłkarze lidera tabeli. Swoją przewagę potwierdzili w 20 minucie spotkania. Goście po dobrze wykonanym rzucie wolnym, za sprawą Borysa Modrackiego wyszli na prowadzenie, którego jak się później okazało nie oddali już do końcowego gwizdka. Gol dla Sparty, co oczywiste wywołał euforię w sektorach zajmowanych przez sympatyków żółto – czarnych, którzy głośno i ekspresyjnie manifestowali swoją radość. O wiele gorsze nastroje w tym momencie panowały wśród kibiców Lecha. Ich ulubieńcy stanęli bowiem przed koniecznością gonienia wyniku. Do zakończenia meczu pozostawało jednak jeszcze mnóstwo czasu, nikt więc nie załamywał się straconym golem.

 

Rypinianie z mozołem zabrali się do odrabiania strat. W 30 minucie spotkania wypracowali kolejny rzut wolny. Tym razem do piłki podszedł doświadczony Piotr Buchalski. Znany z mocnego uderzenia kapitan Lecha, w swoim stylu kropnął na bramkę Kępki. Ten jednak nie dał się zaskoczyć.

 

Kilka minut później zapachniało drugim golem dla przyjezdnych. Aktywny jak zawsze Krzysztof Kretkowski, dobrym podaniem uruchomił Rafała Klonowskiego, który wbiegł z piłką w pole karne. Brodniczanin chytrym strzałem próbował pokonać Ambrochowicza. Piłka minęła jednak słupek i wyszła poza pole gry. Trzy minuty później podobnym finałem zakończyła się kolejna akcja Spartan. Tym razem minimalnie chybił Prylewski.

 

To co najciekawsze było jednak jeszcze przed nami. W ostatnie minucie pierwszej odsłony spotkania kibice mieli okazję podziwiać najlepszą sytuację bramkową Lechitów. W roli głównej wystąpił mało widoczny do tej pory Martyn Trędewicz. Pomocnik z Rypina znalazł się tuż przed brodnicką bramką i z najbliższej odległości głową próbował umieścić futbolówkę w siatce. Wydawało się, że z tej akcji nieuchronnie musi paść gol. Niestety, wspaniałą interwencją popisał się Kępką, który jakimś nadludzkim wysiłkiem zdołał wybić piłkę przed siebie. Dobitka Trędewicza też nie znalazła drogi do siatki.

 

Na domiar złego po chwili gospodarze mogli przegrywać już dwoma golami. Błąd młodziutkiego pomocnika miejscowych Patryka Rucińskiego wykorzystał Kretkowski, który kąśliwym strzałem starał się wpakować piłkę do bramki. Na szczęście w sytuacji tej dobrze zachował się Ambrochowicz, który odbił futbolówkę i przedłużył tym samym nadzieje Lechitów na korzystny rezultat.

 

Pierwsze wiosenne 45 minut rypinianie jednak przegrali i do szatni schodzili w minorowych nastrojach. Goście z Brodnicy, dowodzeni przez Dariusza Koprowskiego przerwę spędzili w o wiele lepszych humorach. Prowadzili na stadionie odwiecznego rywala i wydawało się, że w pełni kontrolują przebieg wydarzeń boiskowych.

 

 

    Drugą połowę obie drużyny rozpoczęły w nieco zmienionych składach. Trener Grzybowski do gry desygnował dwóch nowych zawodników. Na murawie za Artura Kaczyńskiego i Patryka Rucińskiego zameldowali się Andrzej Rutkowski oraz Błażej Dąbrowski. Opiekun gości w bój posłał natomiast Mateusza Wiśniewskiego, który zastąpił Adama Wiśniewskiego.

 

Pierwsze minuty po przerwie należały do Sparty. Dogodnych sytuacji bramkowych nie wykorzystali Kretkowski, który w 56 minucie meczu posłał piłkę obok bramki Lecha oraz Michał Żurowski. Pomocnik z Brodnicy kilkadziesiąt sekund później bez powodzenia próbował z daleka pokonać golkipera rypinian.

 

Od około 60 – 65 minuty spotkania sytuacja na placu gry zaczęła się diametralnie zmieniać. Inicjatywę w grze przejęli rypinianie. Podopieczni trenera Grzybowskiego zaatakowali zdecydowanie przyjezdnych i w końcu zaczęli stwarzać zagrożenie pod bramką Kępki. W 68 minucie spotkania powinno być 1:1. Idealną okazję do wyrównania zmarnował niestety Szymon Moszczyński. Najskuteczniejszy zawodnik Lecha sam znalazł się z futbolówką w polu karnym, a przed nim znajdował się już tylko golkiper gości. Wydawało się, że brodniczan nic nie uchroni przed utratą gola. Moszczyński posłał piłkę obok Kępki, ta minęła nie tylko jego, ale ku rozpaczy rypińskich kibiców także słupek bramki Sparty. Jęk zawodu fanów Lecha słychać było chyba nawet w pobliskich Kowalkach. Sympatycy lidera tabeli głęboko odetchnęli zaś z ulgą.

 

Niewykorzystana okazja nie załamała rypinian. Już dwie minuty później celnym strzałem  do remisu doprowadzić próbował Trędewicz. Kępka był jednak tego dnia dobrze dysponowany.

 

Ostatnie dwadzieścia minut meczu było już bardziej wyrównane. Rypinianie nadal dążyli do zmiany niekorzystnego wyniku, zespół trenera Koprowskiego próbował zwalniać grę (celował w tym przede wszystkim bramkarz gości) i groźnie kontratakować. Drugi gol dla Sparty zakończyłby bowiem sobotnie emocje przy Sportowej. Mecz toczył się głównie w centralnych sektorach boiska i żadna ze stron nie stwarzała sobie klarownych sytuacji podbramkowych. Grę Lecha ożywiło przesunięcie do przodu Piotra Buchalskiego. Niestety nie przełożyło się to na liczbę strzałów na bramkę.

 

Im bliżej końca, tym ostrzej było na murawie. Sędzia zawodów pan Kamil Dunaj z Inowrocławia w odstępie kilku minut aż czterokrotnie zmuszony był do sięgnięcia do kieszonki. Żółte kartki obejrzeli Żurowski oraz Katerla ze Sparty, a także gracze Lecha Buchalski i Moszczyński.

 

Derbowe spotkanie na szczycie ostatecznie zakończyło się skromną wygraną gości z Brodnicy. Losy meczu w ostatniej chwili zmienić mógł jeszcze Radosław Gajkowski, lecz jego uderzenie poszybowało wysoko nad bramką.

 

Goście wyjeżdżają z Rypina w pełni usatysfakcjonowani. Osiągnęli maksimum tego co było do osiągnięcia. Zwycięstwo na trudnym terenie, gdzie od lat mieli ogromne problemy z zainkasowaniem kompletu punktów umocniło ich na szczycie ligowej tabeli i stanowi wielki krok do realizacji celu jakim jest awans do trzeciej ligi. Brodniczanie w sobotę byli o to jedno trafienie lepsi od Lechitów. Zwłaszcza w pierwszej połowie sprawiali korzystniejsze wyrażenie. Po zmianie stron więcej z gry mieli nasi piłkarze. Niestety na niewiele się to zdało. Punkty wędrują nad Drwęcę. „Święta Wojna” tym razem dla Sparty.

 

Przebudowywany w zimie zespół Lecha, po odejściu  z niego czterech podstawowych graczy, osłabiony dodatkowo brakiem filaru obrony jakim niewątpliwie jest Marcin Baranowski, podjął walkę z głównym pretendentem do awansu i za nią należą mu się brawa. Nie ukrywajmy, nie był to najlepszy mecz w historii klubu i z pewnością  jest jeszcze wiele do poprawienia. Z każdym tygodniem powinno być jednak coraz lepiej, co z pewnością zaowocuje ligowymi punktami. Mamy nadzieję, że te rypinianie dopiszą sobie już za tydzień w meczu z Gromem Osie.

 

A na rewanż ze Spartą przyjdzie czas. Oby już w przyszłym sezonie. Co by to oznaczało prawdziwemu kibicowi Lecha nie trzeba chyba tłumaczyć.

 

Galerię zdjęć z derbowego meczu znajdziecie w tym miejscu.

 

 

Lech Rypin – Sparta Brodnica 0:1 (0:1)

 

Bramka: Modracki 20’

 

Skład Lecha: Ambrochowicz – Rybka, Buchalski, Makowski, Fodrowski, Trędewicz, Lewandowski, Gajkowski, Moszczyński, Ruciński (Dąbrowski 46’), Kaczyński (Rutkowski 46’)

 

Skład Sparty: Kępka –  Lamka, Bieńkowski, Śnieć, Modracki, Katerla, Żurowski, Wiśniewski A. (Wiśniewski M. 46'), Klonowski (Ciechowski 60'), Kretkowski, Prylewski

 

Źółte kartki: Buchalski, Moszczyński – Żurowski, Katerla, Wiśniewski, Prylewski

 

Sędziowali: Dunaj, Walczak, Kosiak

 

 

 

Inne newsy: