Sponsorzy:
Kadra
Terminarz
Tabela
1. Unia Solec Kujawski74
2. Kujawianka Izbica Kujawska73
3. Pogoń Mogilno66
4. Lech Rypin63
5. Start Warlubie60
6. Chełminianka Chełmno58
7. Orlęta Aleksandrów Kujawski58
8. Cuiavia Inowrocław55
9. Legia Chełmża53
10. Sparta Brodnica50
11. Wisła Nowe49
12. Naprzód Jabłonowo Pomorskie46
13. Unia Janikowo45
14. Notecianka Pakość35
15. Łokietek Brześć Kujawski33
16. Gopło Kruszwica24
17. Piast Złotniki Kujawskie17
18. Sadownik Waganiec6
Lechici wreszcie z kompletem punktów:


 

     Pierwsze wiosenne zwycięstwo odnieśli w Wielką Sobotę piłkarze rypińskiego Lecha. Drużyna trenera Macieja Grzybowskiego po niezłym meczu pokonała 2:1 doświadczony zespół Flisaka Złotoria. Prowadzenie Lechitom dał w 17 minucie spotkania Martyn Trędewicz. Na 2:0 wynik podwyższył w drugiej połowie Piotr Buchalski, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową skierował piłkę do siatki. Gości tego dnia stać było jedynie na trafienie honorowe. W 78 minucie meczu bramkę dla przyjezdnych zdobył Łukasz Drwięga, skutecznie egzekwując podyktowany przez arbitra chwilę wcześniej rzut karny.

 

Wczorajszy mecz przy Sportowej miał zaskakująco jednostronny przebieg. Rypinianie podrażnieni serią wcześniejszych niepowodzeń od początku spotkania rzucili się na rywala, chcąc jak najszybciej udowodnić swoją wyższość. Goście ze Złotorii ograniczyli się do destrukcji, nader sporadycznie próbując przenosić ciężar gry pod pole karne Lecha. To nasz zespół bardziej tego dnia chciał wygrać i zamierzony plan zrealizował w stu procentach. Zespół Macieja Broczka, mający w swoim składzie przecież kilku bardzo doświadczonych zawodników, zwłaszcza w pierwszej odsłonie gry prezentował się bardzo słabo. Nawet szybko stracony gol nie podziałał na niego mobilizująco. Dość powiedzieć, że w pierwszych 45 minutach gry Flisak nie oddał żadnego groźnego strzału na bramkę Mateusza Ambrochowicza.

 

Znacznie groźniej było natomiast pod drugim polem karnym. Już chwilę po rozpoczęciu spotkania sygnał do ataku dał Marcin Baranowski, który strzałem z lewej strony próbował zaskoczyć bramkarza gości Leszka Zalewskiego. Pierwsza naprawdę groźna akcja pod bramką Flisaka miała miejsce jednak dopiero w 15 minucie gry. Wtedy to silnym uderzeniem w kierunku bramki popisał się Radosław Fodrowski. Golkiper przyjezdnych z trudem wybił piłkę przed siebie. Ta trafiła jeszcze pod nogi Szymona Moszczyńskiego, który od razu próbował umieścić ją w siatce. Niestety zmierzającą do bramki futbolówkę zablokował jeden z obrońców ze Złotorii i wybił ją poza pole gry.

 

Co się odwlecze, to nie uciecze jak mawia stare porzekadło. Już po kolejnych 120 sekundach rypinianie dopięli swego. W 17 minucie meczu na indywidualną akcję zdecydował się Martyn Trędewicz. Napastnik Lecha łatwo przedarł się w pole karne i momentalnie strzelił w kierunku bramki. Piłka po drodze otarła się o jednego z obrońców gości, czym zmyliła nieco bramkarza i wpadła do siatki.

 

Po objęciu prowadzenia rypinianie poszli za ciosem. Błyskawicznie chcieli podwyższyć prowadzenie, wykorzystując lekkie oszołomienie przyjezdnych po stracie gola. Już w 20 minucie powinno być 2:0. Idealną sytuację bramkową Patrykowi Rucińskiemu wypracował Szymon Moszczyński. Precyzyjne podanie pomocnika Lecha młodziutki rypinianin jednak zmarnował. Błąd techniczny przy przyjmowaniu piłki spowodował, że Ruciński miał problem ze spokojnym umieszczeniem jej w bramce Zalewskiego.

Dosłownie chwilę później Lechici wykonywali rzut rożny. W zamieszaniu podbramkowym, któryś z naszych zawodników uderzył piłkę głową. Na posterunku był jednak ponownie bramkarz Flisaka i nie dopuścił aby przekroczyła ona linię bramkową.

 

Rypinianie z każdą chwilą osiągali coraz większą przewagę. W 25 minucie z dobrej strony pokazał się Waldemar Jachowski. Prawy obrońca Lecha po raz pierwszy tego dnia tak odważnie włączył się w akcję ofensywną swojego zespołu. Po ładnym rajdzie Jachowski świetnie dośrodkował piłkę wprost na głowę Radosława Fodrowskiego. Strzał rypińskiego pomocnika zdołał jednak obronić golkiper ze Złotorii. Dobitka Szymona Moszczyńskiego też nie przyniosła rezultatu. Moszczyński nie dawał jednak za wygraną. Już w kolejnej akcji ponownie próbował zatrudnić bramkarza przyjezdnych. Tym razem silnym uderzeniem spoza pola karnego.

 

Ostatni kwadrans pierwszej odsłony spotkania nie obfitował już w takie emocje. Nasz zespół spuścił nieco z tonu i nie stwarzał już tylu klarownych sytuacji bramkowych. Goście ze Złotorii również nie kwapili się do odważniejszych ataków, sprawiając wrażenie zadowolonych z niekorzystnego przecież wyniku.

 

Pomimo tego rypinianie tuż przed zejściem do szatni powinni prowadzić 2:0. Ponownie błysnął strzelec pierwszego gola – Martyn Tredewicz. Napastnik Lecha wpadł w pole karne, gdzie zwodem minął próbującego wyłuskać mu spod nóg piłkę bramkarza gości i strzelił w kierunku pustej wydawałoby się bramki. Niestety zrobił to za lekko i nadbiegający obrońca Flisaka wybił futbolówkę na rzut rożny. Ostatnim mocnym akcentem pierwszej połowy był strzał aktywnego przez cały mecz Szymona Makowskiego, który nie znalazł jednak drogi do bramki gości.

 

     Drugie 45 minut meczu oba zespoły rozpoczęły ze zmianami w składach. W drużynie ze Złotorii na boisku zameldowali się Piotr Nowicki i Radosław Romanowski, w naszym zespole za Patryka Rucińskiego pojawił się Radosław Gajkowski.

 

Obraz meczu nie różnił się wiele od tego co widzieliśy w pierwszej połowie. To nasz zespół nadal miał więcej z gry i to on konsekwentniej dążył do zdobycia gola. Już w 52 minucie meczu skromne Lecha prowadzenie mógł podwyższyć Paweł Lewandowski. Otrzymał on dobre podanie od Marcina Baranowskiego, po którym uderzył na bramkę Leszka Zalewskiego. Golkiper gości był w sobotę chyba najlepszym graczem swojego zespołu i potwierdził to po raz kolejny broniąc groźny strzał rypinianina.

 

Nic nie miał już jednak do powiedzenia dwie minuty później. Lechici wtedy to w końcu zdobyli drugiego gola. Jego autorem by kapitan drużyny Piotr Buchalski, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego z najbliższej odległości głową skierował piłkę do siatki.

 

Drugi gol uspokoił nasz zespół. Wydawało się, że mecz jest rozstrzygnięty. Nic jednak bardziej mylnego. Mniej więcej po godzinie gry obudzili się bowiem przyjezdni. Zespół trenera Broczka ożywił się nieco i w końcu po upływie 66 minut gry oddał pierwszy w miarę groźny strzał w kierunku bramki Lecha. Nad poprzeczką uderzał doświadczony obrońca Flisaka – Tomasz Warczachowski.

 

Lechici odpowiedzieli po kilku minutach. Po indywidualnym rajdzie w pole karne przyjezdnych wbiegł Paweł Lewandowski i zwodem próbował minąć bramkarza. Niestety Zalewski nie dał się oszukać i wybił naszemu pomocnikowi futbolówkę spod nóg, czym zażegnał grożące mu niebezpieczeństwo.

Po chwili akcja przeniosła się pod naszą bramkę. W 75 minucie spotkania efektownego gola z przewrotki próbował zdobyć któryś z graczy Flisaka. Na nasze szczęście piłka przeleciała ponad poprzeczką.

 

Gdy już wydawało się, że tego dnia goście nie są w stanie pokonać Mateusza Ambrochowicza zupełnie niespodziewanie w 78 minucie meczu wywalczyli rzut karny. Do piłki podszedł Łukasz Drwięga i ze spokojem umieścił ją w bramce bezradnego golkipera Lecha.

 

Gol kontaktowy dla drużyny ze Złotorii wywołał na trybunach zrozumiały niepokój. Czyżby Lechici, którzy przez całe spotkanie kontrolowali jego przebieg mieli wypuścić z rąk pewne zwycięstwo?

 

Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Rypinianie nie zrażeni utratą gola grali swoje i co najważniejsze stwarzali kolejne szanse bramkowe. Najbliższy ostatecznego rozstrzygnięcia losów spotkania był Andrzej Rutkowski, który kilka minut wcześniej zastąpił na placu gry Marcina Baranowskiego. Filigranowy pomocnik Lecha zmarnował jednak dobre podanie od Szymona Moszczyńskiego, w dogodnej sytuacji trafiając futbolówką wprost w bramkarza Flisaka.

 

W meczu nie padło już więcej goli. Wynik 2:1 utrzymał się do końcowego gwizdka. Lechici wygrali zasłużenie i zdecydowanie za nisko. Goście zawiedli. Spodziewaliśmy się po nich lepszej gry i bardziej wyrównanego meczu. Poza kilkunastoma dosłownie minutami w drugiej połowie spotkania nie zrobili wiele aby z Rypina wyjechać choćby z remisem.

 

Nasz zespół, choć nie ustrzegł się błędów, na tle rywala wypadł korzystnie. W grze podopiecznych trenera Macieja Grzybowskiego widać był wolę walki i konsekwencję w dążeniu do zwycięstwa.

 

Święta Wielkanocne Lechici spędzą więc w dobrych nastrojach i z przeświadczeniem o dobrze wykonanej pracy. Na ligowe boiska powrócą już za tydzień. Przed nimi niezwykle trudny wyjazd do wicelidera z Chełmna. Ale to już temat na inne opowiadanie. A tymczasem Wesołych Świąt!!!

 

Galeria zdjęć z sobotniego spotkania

 

   

Lech Rypin – Flisak Złotoria 2:1(1:0)

 

Bramki:Trędewicz 17’, Buchalski 54, - Drwięga 78’(k)

 

Skład Lecha: Ambrochowicz – Jachowski, Rybka, Buchalski, Baranowski (Rutkowski 73’) – Moszczyński, Lewandowski, Fodrowski, Ruciński (Gajkowski 46’), Makowski – Trędewicz (Kaczyński 61’)

 

Skład Flisaka: Zalewski – Warczachowski, Wierzchowski, Sałek M., Kaplarny, Wieczorkowski, Maćkiewicz, Sadowski M., Drwięga, Kowalikowski, Sadowski W.

 

Na zmiany weszli: Nowicki, Romanowski, Wiśniewski

 

Żółte kartki: Kaczyński - Wiśniewski

Inne newsy: