Sponsorzy:
Kadra
Terminarz
Tabela
1. Unia Solec Kujawski74
2. Kujawianka Izbica Kujawska73
3. Pogoń Mogilno66
4. Lech Rypin63
5. Start Warlubie60
6. Chełminianka Chełmno58
7. Orlęta Aleksandrów Kujawski58
8. Cuiavia Inowrocław55
9. Legia Chełmża53
10. Sparta Brodnica50
11. Wisła Nowe49
12. Naprzód Jabłonowo Pomorskie46
13. Unia Janikowo45
14. Notecianka Pakość35
15. Łokietek Brześć Kujawski33
16. Gopło Kruszwica24
17. Piast Złotniki Kujawskie17
18. Sadownik Waganiec6
Falstart przy Sportowej:


     Od porażki rozpoczęli sezon 2014/2015 piłkarze Lecha. Rypinianie w sobotnie popołudnie na własnym terenie ulegli zespołowi Promienia Kowalewo Pomorskie. Gola na wagę trzech punktów goście zdobyli w doliczonym czasie gry.

 

Mecz Lecha z Promieniem był pojedynkiem dwóch rypińskich trenerów. Naprzeciw siebie stanęli dobrzy znajomi Maciej Grzybowski oraz opiekun drużyny z Kowalewa Tomasz Paczkowski. Ku rozpaczy kibiców Lecha górą był ten drugi.

 

Do meczu z Promieniem nasz zespół przystępował w roli faworyta. Od pierwszego gwizdka sędziego, pana Aleksandra Nowickiego z Solca Kujawskiego Lechici narzucili rywalom swoje warunki gry. To Lech posiadał inicjatywę, przyjezdni zaś swojej szansy szukali w kontrataku.

 

Bliżej uzyskania prowadzenia byli nasi zawodnicy. Już w dziesiątej minucie meczu powinno być 1:0. Ładną zespołową akcję strzałem na bramkę zakończył Piotr Paczkowski. Niestety, piłka nie znalazła drogi do bramki, zatrzymując się na słupku.

Na kolejną szansę Lechici czekali osiem minut. Tym razem przed polem karnym szarżował Szymon Moszczyński. Pomocnik z Rypina indywidualną akcją próbował pokonać golkipera Promienia – Mateusza Skibińskiego. Ten jednak pewnie poradził sobie z silnym strzałem Lechity.

 

Dosłownie chwilę później przed doskonałą okazją bramkową stanęli goście z Kowalewa. Piłkarze w biało – zielonych koszulkach wyprowadzili szybką kontrę, po której sam przed bramkarzem Lecha Kamilem Stachewiczem znalazł się najgroźniejszy zawodnik Promienia – Jacek Magdziński. Napastnik gości na nasze szczęście zmarnował jednak swoją szansę posyłając piłkę minimalnie obok słupka.

 

Ten wypad podopiecznych trenera Paczkowskiego był poważnym dzwonkiem alarmowym dla rypińskiej defensywy. Kowalewianie widząc bowiem, że Lech tego dnia nie jest aż tak groźny, śmielej zaczęli pracować na zdobycz bramkową.

 

W dwudziestej szóstej minucie meczu rypinian od utraty gola uchronił Stachewicz, który w sytuacji sam na sam powstrzymał Krzysztofa Elsnera. Jeszcze poważniej bramce Lecha przyjezdni zagrozili w trzydziestej ósmej minucie gry. Stuprocentowa wydawać by się mogło okazja Promienia nie została jednak zamieniona na gola.

 

     Drugie czterdzieści pięć minut zaczęło się najlepiej jak tylko mogło dla naszego zespołu. Już w pierwszej akcji po przerwie rypinianie objęli bowiem prowadzenie. Martyn Trędewicz wymanewrował w polu karnym defensora gości i wyłożył piłkę debiutującemu w barwach klubu z Rypina Damianowi Lisieckiemu. Ten nie miał większych problemów z umieszczeniem jej w siatce i tym samym zdobył swojego premierowego gola dla Lecha.

 

Goście nieco zszokowani tak szybką utratą bramki zostali zmuszeni do odrabiania strat. Szło im to najogólniej ujmując bardzo średnio. Przyjezdni nie stwarzali większego zagrożenia pod rypińskim polem karnym i nic nie wskazywało na to, aby do domu wrócili z kompletem punktów. Lechici dobrze radzili sobie z nielicznymi atakami Promienia, sami od czasu do czasu próbując podwyższyć prowadzenie. Uczciwie przyznać należy jednak , że szło im to w sobotę wyjątkowo opornie. Mimo wszystko, rypińscy kibice  wierzyli, że prędzej czy później piłka wpadnie do kowalewskiej bramki. Niestety, nic takiego nie miało miejsca. To drużyna Promienia dwukrotnie posłała futbolówkę między słupki bramki Lechitów.

 

Goście, którym widmo porażki zaczęło coraz głębiej zaglądać w oczy przycisnęli nasz zespół. W sześćdziesiątej siódmej minucie gry po kolejnej szybkiej kontrze Promienia dalekim wybiegiem sytuację próbował ratować Stachewicz. Bramkarz Lecha przy próbie interwencji sfaulował napastnika przyjezdnych i sędzia przerwał grę. Przewinienie na szczęście miało miejsce poza polem karnym i skończyło się tylko na rzucie wolnym i żółtym kartoniku dla młodego golkipera Lecha. Kolejny sygnał alarmowy zadźwięczał jednak w uszach rypińskich defensorów.

 

Pięć minut później sytuacja naszego zespołu stała się jeszcze gorsza. Boisko za drugą żółtą kartkę opuścić musiał bowiem inny debiutant w barwach Lecha – Wojciech Gapiński. Lechici ostatnie prawie dwadzieścia minut meczu rozegrać zmuszeni zostali w niepełnym składzie.

 

Wydawało się, że podopieczni trenera Grzybowskiego, pomimo osłabienia dowiozą skromne zwycięstwo do końcowego gwizdka. W szeregach Lecha nie było widać paniki, goście też specjalnie nie zagrażali bramce Stachewicza. Niestety, do czasu. Przyszła osiemdziesiąta piąta minuta spotkania. Wprowadzony po przerwie na plac gry Remigiusz Spychalski uderzył silnie zza pola karnego i po chwili utonął w ramionach kolegów z zespołu.

 

Największy koszmar był jeszcze jednak przed kibicami Lecha. W doliczonym czasie gry przeżyli oni szok. Gdy już wszyscy na trybunach pogodzili się z podziałem punktów, goście z Kowalewa zdobyli gola. Była 92 minuta meczu. Jeden z graczy Promienia uderzał na bramkę. Stachewicz odbił piłkę przed siebie. Ta trafiła do Marcina Baranowskiego, który niefortunnie posłał ją wysoko, tak że po chwili spadała wprost pod poprzeczkę rypińskiej bramki. Rozpaczliwie próbującego ją zatrzymać bramkarza Lecha ubiegł jak się wydaje Dawid Marski i jakimś cudem posłał ją do siatki. Sędzia po chwilowym wahaniu wskazał na środek boiska. Swoją decyzją rozwścieczył piłkarzy Lecha, którzy uważali, że gol nie powinien zostać uznany. Na murawie doszło do ogólnej przepychanki, w konsekwencji której pan Aleksander Nowicki za niesportowe zachowanie odesłał do szatni Radosława Fodrowskiego.

Mecz oczywiście po chwili dobiegł końca i tak w kontrowersyjnych okolicznościach komplet punktów pojechał do Kowalewa.

 

Za tydzień rypinian czeka kolejny sprawdzian przed własną publicznością. Tym razem do miasta nad Rypienicą przyjeżdża bydgoska Polonia.

 

 

Lech Rypin – Promień Kowalewo Pomorskie 1:2 (0:0)

 

Bramki: Lisiecki 46’ – Spychalski 85’, Marski 90+2’

 

Skład Lecha: Stachewicz – Detmer (Baranowski 56’), Rybka, Buchalski (k), Dąbrowski (Oliwkowski 79’) – Lisiecki (Ruciński 58’), Fodrowski, Gapiński, Moszczyński, Paczkowski – Trędewicz

 

Trener: Maciej Grzybowski

 

Skład Promienia: Skibiński – Marski (k), Dreszler, Chomicz, Kawula, Rutkowski (Spychalski  53’), Zieliński (Zarański  85’), Waligóra,  Elsner, Magdziński M., Magdziński J.

 

Trener: Tomasz Paczkowski

 

Żółte kartki: Stachewicz, Gapiński x2, Trędewicz – Marski, Zieliński Rutkowski

 

Czerwone kartki: Fodrowski, Gapiński (za dwie żółte)

Inne newsy: