Sponsorzy:
Kadra
Terminarz
Tabela
1. Unia Solec Kujawski74
2. Kujawianka Izbica Kujawska73
3. Pogoń Mogilno66
4. Lech Rypin63
5. Start Warlubie60
6. Chełminianka Chełmno58
7. Orlęta Aleksandrów Kujawski58
8. Cuiavia Inowrocław55
9. Legia Chełmża53
10. Sparta Brodnica50
11. Wisła Nowe49
12. Naprzód Jabłonowo Pomorskie46
13. Unia Janikowo45
14. Notecianka Pakość35
15. Łokietek Brześć Kujawski33
16. Gopło Kruszwica24
17. Piast Złotniki Kujawskie17
18. Sadownik Waganiec6
Włocłavia bez szans w Rypinie:


     Pierwszą w sezonie wygraną zanotowali w sobotnie popołudnie piłkarze rypińskiego Lecha. Podopieczni trenera Tomasza Paczkowskiego rozbili 4:0 Włocłavię Włocławek. Bohaterem spotkania został Piotr Buchalski, który aż trzy razy trafiał do bramki rywala.

 

Słaby początek rozgrywek  w wykonaniu Lechitów sprawiał, że derbowe spotkanie ze spadkowiczem z trzeciej ligi niosło ze sobą duży ciężar gatunkowy. Rypinianie nie mogli pozwolić sobie w nim na kolejną stratę punktów. Włocławianie, którzy po czterech kolejkach dzierżyli w dłoniach czerwoną latarnię do Rypina przyjechali już z nowym trenerem  - Wiesławem Borończykiem. Nowa miotła zazwyczaj wyzwala w zespole dodatkowe pokłady ambicji i wydawało się, że przyjezdni postawią naszemu zespołowi trudne warunki. Nic z tych rzeczy. Goście zagrali bardzo słabo, na dobrą sprawę ani razu poważnie nie zagrażając bramce Bartosza Goszki. Drużyna z Włocławka wyszła na boisko przy Sportowej z defensywnym nastawieniem, wyraźnie chcąc wywieźć z niego remis. Sporadyczne jej wizyty w polu karnym miejscowych kończyły się bądź to na obrońcach, bądź bramkarzu. Lech trzy punkty wywalczył wyjątkowo łatwo. Rypinianie przez całe spotkanie panowali nad tym co dzieje się na murawie i przy jeszcze większej skuteczności mogli włocławian odprawić do domu z pokaźniejszym bagażem goli.

 

Pierwszą groźniejszą akcję Lechici przeprowadzili w 8 minucie gry. Marcin Mrówczyński silnie uderzył wówczas w kierunku bramki Szczepańczyka. Golkiper gości z problemami, ale jednak skutecznie odbił piłkę poza linię końcową boiska. Trzy minuty później golkipera zaskoczyć próbował z kolei Martyn Trędewicz. Jemu także nie udało się pokonać bramkarza Włocłavii. W 19 minucie para Mrówczyński – Trędewicz ponownie dała znać o sobie. Ten pierwszy strzelał, ten drugi dobijał. Niestety zrobił to źle i futbolówka poleciała wysoko nad poprzeczkę.

 

Przewaga rypinian udokumentowana została w 26 minucie spotkania. W zamieszaniu podbramkowym jeden z graczy gości dotknął piłkę ręką. Ponieważ uczynił to w obrębie szesnastki sędzia zawodów ukarał drużynę z Włocławka rzutem karnym. Strzał z jedenastu metrów na gola pewnie zamienił kapitan zespołu – Piotr Buchalski. Prowadzenie w meczu dało rypinianom nieco oddechu i od tego momentu grało im się jeszcze swobodniej. Wynik 1:0 nie gwarantuje jednak pełnego komfortu psychicznego, Lechici nie zwolnili więc tempa i konsekwentnie dążyli do zdobycia drugiego gola. A ten padł po kolejnych pięciu minutach. Z lewej strony boiska w pobliże pola karnego z piłką przedarł się Mrówczyński. Pomocnik, który latem wzmocnił nasz zespół uderzył po chwili w kierunku bramki. Strzał nie był na tyle groźny, aby sprawić kłopoty bramkarzowi. A jednak ten nie utrzymał futbolówki w rękawicach i zbił ją wprost pod nogi czyhającego przed nim Łukasza Waligóry. Niezwykle skuteczny ostatnio zawodnik Lecha ze spokojem wykorzystał niespodziewany prezent i podwyższył na 2:0.

 

Pierwsza połowa zakończyła się dwubramkową przewagą drużyny trenera Paczkowskiego. Wynik ten w pełni odzwierciedlał to co działo się przez 45 minut na murawie. Lechici dominowali cały czas, goście zaś nie byli w stanie skonstruować choćby jednej godnej odnotowania sytuacji bramkowej.

 

Druga odsłona meczu to w zasadzie powtórka tego, co oglądaliśmy przed przerwą. Obraz spotkania nie uległ radykalnej odmianie. Rypinianie nadal byli stroną nadając ton grze. Goście wprawdzie śmielej zaczęli poczynać sobie na boisku, nie mieli bowiem czego już bronić, nie było jednak tego dnia stać ich na umieszczenie piłki między słupkami bramki Goszki. Lechici mający dwa trafienia w zapasie grali spokojnie. Przez pierwsze pół godziny drugiej  połowy nie stworzyli za wielu klarownych okazji do podwyższenia wyniku. Najlepsza z nich to chyba ta kiedy Radosław Fodrowski z ostrego kąta głową próbował pokonać Szczepańczyka.

 

Na kwadrans przed końcowym gwizdkiem padł trzeci gol. Lechici otrzymali rzut wolny. Do piłki podszedł Marcin Baranowski, który dostrzegł w polu karnym Piotra Buchalskiego. Stoper Lecha zgasił futbolówkę na piersi, a następnie posłał ją w kierunku dalszego słupka bramki. Golkiper gości nie miał szans na skuteczną interwencję i zrobiło się 3:0. Nie było to koniec strzeleckich popisów kapitana rypinian. Zaledwie 180 sekund później w polu karnym powalony został aktywny przez całe spotkanie Patryk Ruciński. Arbiter nie miał wątpliwości i po raz drugi sobotniego popołudnia wskazał na wapno. Buchalski nie miał żadnych problemów z wykonaniem wyroku i w ten sposób ustrzelił hat –tricka.

 

        Czterobramkowe prowadzenie oddawało w pełni przewagę Lechitów. Byli lepsi w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła. W 84 minucie powinni zdobyć nawet piątą bramkę, niestety strzał Szymona Moszczyńskiego zatrzymał się na słupku. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 4:0. Lechici mogli w końcu cieszyć się ze zdobycia pierwszego w obecnych rozgrywkach kompletu punktów. Zwycięstwo nad Włocłavią poprawiło nie tylko ich sytuację w tabeli, ale co chyba ważniejsze dodało im wiary we własne siły. Za tydzień udadzą się do Aleksandrowa Kujawskiego mocniejsi psychicznie, co powinno pomóc im w walce o kolejne trzy punkty.

 


Lech Rypin – Włocłavia Włocławek 4:0 (2:0)

 

Bramki: Buchalski 26’(k), 75’, 78’(k), Waligóra 31’

 

Skład Lecha: Goszka, Baranowski, Buchalski, J. Trędewicz, Rybka - Ruciński (Litwin 79’), Waligóra (Pawłowski 82’), Mrówczyński, Dąbrowski (Moszczyński 60’), Fodrowski  - M. Trędewicz (Jachowski 75’)

 

Skład Włocłavii: Szczepańczyk - Haberski, Wojnowski (Olach 60’), Gralak, Suchomski, Jóźwiak (Kosowski 23’), Przybysz, Malczak, Dewil, Romanowski, Sawirski (Kosiński 37’)

 

Żółte kartki: J.Tredewicz, Dąbrowski - Haberski

Inne newsy: