Sponsorzy:
Kadra
Terminarz
Tabela
1. Chemik Bydgoszcz66
2. Kujawianka Izbica Kujawska62
3. Polonia Bydgoszcz59
4. Pogoń Mogilno45
5. Notecianka Pakość45
6. Lech Rypin43
7. Sparta Brodnica41
8. Start Warlubie39
9. Cuiavia Inowrocław38
10. Lider Włocławek36
11. Unia Janikowo36
12. Legia Chełmża36
13. Orlęta Aleksandrów Kujawski35
14. Wisła Nowe32
15. Chełminianka Chełmno27
16. Kujawiak Kowal26
17. Sokół Radomin26
18. Naprzód Jabłonowo Pomorskie10
Kompromitacja!:


      Katastrofą zakończyła się wizyta rypińskiego Lecha w Mogilnie. Drużyna trenera Tomasza Paczkowskiego została rozbita przez zespół miejscowej Pogoni. Wynik spotkania jest tym bardziej wstydliwy zważywszy na fakt, że od 20 minuty gry rypinianie grali … z przewagą jednego zawodnika.

 

Nikt w obozie Lecha nawet w najczarniejszych scenariuszach nie przewidywał tego co stało się dziś popołudniu w Mogilnie. Nasz zespół jechał na mecz z Pogonią pełen optymizmu. Oczywiście, miało być to trudne spotkanie, ale to co wydarzyło się na boisku przerosło chyba wyobrażenia nawet największych pesymistów.

 

Gospodarze mecz zaczęli od mocnego entrée. Już w 9 minucie gry za sprawą Mateusza Nawrockiego Pogoń wyszła na prowadzenie. Gracz miejscowych przejął w polu karnym piłkę wrzuconą zza linii autowej i wpakował futbolówkę do bramki Bartosza Goszki. Nadzieję na odrobienie strat rypinianie odzyskali w 20 minucie meczu. Wtedy to za chamskie zachowanie sędzia Bartosz Roszyk wyrzucił z boiska zawodnika gospodarzy Mirosława Maciejewskiego. Niestety zamiast lepiej od tej chwili było już tylko gorzej. Dla Lechitów oczywiście. Nasi piłkarze grając w przewadze zupełnie się pogubili, nie pierwszy zresztą raz w tym sezonie. Zamiast odwrócić losy niekorzystnie rozpoczętego spotkania tracili kolejne gole. Niewiarygodne, ale prawdziwe.

 

Mogilnianie po 30 minutach gry podwyższyli prowadzenie na 2:0. Autorem trafienia był Jakub Śmigielski, który dobił uderzenie Krzysztofa Szala. Po kolejnych 180 sekundach było 3:0. Tym razem do bramki Goszki piłkę posłał Karol Kopliński. Gospodarze mimo wysokiego prowadzenia nie zamierzali osiadać na laurach. Kolejne  groźne akcje miejscowych w końcu zaowocowały czwartym golem. Na dwie minuty przed przerwą katastrofę rypinian powiększył strzałem głową Antoni Krajnyk.

 

Mecz mógł zakończyć się w zasadzie po pierwszej połowie. Jego losy zostały rozstrzygnięte i nikt z nielicznie zebranych widzów nie miał co do tego żadnych wątpliwości. Niestety przepisy gry w piłkę nożną nie przewidują jak w boksie rzucenie ręcznika na murawę. Koszmar Lechitów trwał więc w najlepsze.

 

     Drugie 45 minut nie przyniosło zmiany sytuacji na boisku przy ulicy Mickiewicza. Bezradni tego dnia rypinianie przyjmowali kolejne ciosy. Trzy minuty po wznowieniu gry po raz drugi na listę strzelców wpisał się Śmigielski. W 66 minucie miejscowi trafili po raz szósty. Tym razem futbolówkę do siatki Lecha posłał Damian Malczewski. Gracz Pogoni wykorzystał dobre podanie Szali i bez problemu pokonał Goszkę.

 

Mecz zakończył się wysoką porażką naszych piłkarzy. Jej rozmiary przerażają. Sześć goli straconych z zespołem z dołu tabeli muszą martwić. Lechici polegli w okolicznościach trudnych do racjonalnego wytłumaczenia. Grając niemal cały mecz w przewadze nasz zespół zamiast zdobywać gole seryjnie je tracił. Najsmutniejsze jest to, że dzisiejszy mecz nie jest jakimś wypadkiem przy pracy. To już bowiem trzeci przypadek w tym sezonie, gdy drużyna trenera Paczkowskiego przegrywa mimo liczebnej przewagi. Tak było z spotkaniach z Chełminianką (1:2) oraz Orlętami (0:3). Dzisiejsza kompromitacja w Mogilnie przebiła jednak te rezultaty. Czyżby nasz zespół po prostu nie potrafił grać z przewagą liczebną?  Boli to, że oprócz sześciu goli wbitych Lechitom grający jednego zawodnika mniej gospodarze stworzyli sobie jeszcze kilka dogodnych szans bramkowych. Nasi piłkarze nie potrafili zaś zdobyć choćby gola honorowego. Ewidentnie dziś coś nie zagrało w szeregach Lecha. Co? Na to pytanie odpowiedź jak najszybciej znaleźć muszą trener z drużyną.

 

      Rezultat meczu może załamać zawodników. Gdy wydawało się, że zespół powoli łapie rytm i wychodzi na prostą dostał w Mogilnie obuchem w głowę. Najważniejszą sprawą będzie teraz pozbierać się psychicznie i jak najlepiej przygotować się do kolejnej ligowej potyczki. W sobotę rypinianie zagrają w Brześciu Kujawskim z beniaminkiem ligi – Łokietkiem. Kolejnej porażki kibice chyba drużynie już by nie wybaczyli.

 

 

Pogoń Mogilno – Lech Rypin 6:0 (4:0)


Bramki: Nawrocki 9, Śmigielski 30’, 48’, Kopliński 33’, Krajnyk 43’, Malczewski 66

 

Skład Lecha: Goszka, Baranowski, Buchalski, Rybka, J. Trędewicz Dąbrowski, Ruciński, Lisiecki, Mrówczyński, Waligóra, M.Trędewicz

 

Skład Pogoni: Wanecki, Duszyński, Antoni Krajnyk , Gorgoń, Andrii Melnyk, Maciejewski, Łuczak, Kopliński, Śmigielski, Szal, Nawrocki

 

Żółte kartki: Dąbrowski Trędewicz

 

Czerwona kartka: Maciejewski

Inne newsy: